4 najbardziej przydatne rzeczy przy rozszerzaniu diety niemowlęcej

4 najbardziej przydatne rzeczy przy rozszerzaniu diety niemowlęcej

Zacznij od zakupów! Wybór przydatnych rzeczy to najprzyjemniejsza część przygotowań do rozszerzania diety swojego dziecka.

Wielkimi krokami zbliża się rozszerzanie diety mojej córeczki. Czytałam o tym dużo, starałam się wybierać z tego gąszczu informacji te najbardziej rzetelne, naukowe, aktualne. Mam wrażenie, że kwestia metody podawania pierwszych pokarmów stałych jest tematem podobnie newralgicznym i emocjonalnie angażującym co karmienie piersią / mlekiem modyfikowanym.

Osobiście dla mnie jedzenie jest jednym z bardziej istotnych aspektów życia. Po pierwsze, sprawia mi ogromną przyjemność, potrafi pocieszyć, poprawić humor, rozjaśnić nawet najciemniejszy dzień. Po drugie, jedzenie podkreśli celebrację jakiegoś święta, wydarzenia. Dlaczego mężczyźni zabierają kobiety do restauracji w rocznicę ślubu? Albo kupują czekoladki na imieniny. Jedzenie to święto! Po trzecie, posiłek obecny w domu to forma wyrażania miłości – kocham Cię, więc o Ciebie dbam, proszę oto pyszny domowy obiad. Albo rosołek w chorobie. Albo na kaca.

Lubię gotować, bo lubię jeść. Mam ochotę na wiele, a wierzę, że we własnej kuchni jest się w stanie zrobić prawie wszystko, co nie wymaga specjalistycznego sprzętu albo wymyślnych składników sprowadzanych na zamówienie. Oglądam programy kulinarne, Gesslerową i z przyjemnością uczę się nowych rzeczy. Jednak najwięcej można zdziałać poprzez własne „eksperymenty” i to każdemu polecam. Wierzę, że jeśli gotując angażujesz w tę czynność także swoje serce to jesteś już w połowie sukcesu. Mam swoje takie matczyne przekonania i póki mi ich życie nie zweryfikuje to będę się ich trzymać. Jednym z nich jest, akurat poparte badaniami, że kolejność podawania pierwszych pokarmów ma znaczenie i wpływ na późniejsze życie dziecka. Dlatego przez pierwsze dwa tygodnie będę podawać mojej córci tylko warzywa. Kolejność wprowadzania dalszych produktów mam już ustaloną. Być może będę dokonywać na bieżąco pewnych modyfikacji, ale kierowane będą reakcjami mojej córki i praktyczną weryfikacją obranych uprzednio założeń. Albo będzie jej smakować albo nie! Już się nie mogę doczekać pierwszej miny na tego typu pokarm. Przecież do tej pory zna tylko smak mleka! Ustawię kamerę i wszystko nagram. Taki jest plan.

Mam kupione już prawie wszystko. Talerzyk i miseczkę zdobione w ładną pszczółkę, aby zachęcała do jedzenia i próbowania. Pojemniki na przekąski, pojemniki do mrożenia. Przez jakiś czas zastanawiałam się nad kubeczkiem, ponieważ doszły mnie treści, że niektóre z nich kształtują nieprawidłowe nawyki podczas picia, a mięśnie twarzy nie pracują odpowiednio. Jajks! Czytam w poradniku, że najbezpieczniejsza metoda to stosowanie kubka – nie żadnego ze słomką, ze specjalnym smoczkiem czy inne tego typu cuda. Nie musiałam długo szukać, żeby znaleźć kubek rekomendowany przez pediatrów, doradców laktacyjnych, logopedów i stomatologów [srsly?]. Doidy Cup cena około 30 zł – porównywalna do innych produktów użytkowych tej funkcjonalności. Do korzystania od trzeciego miesiąca życia. W opisie kubka znajduję informację, że poprzez jego stosowanie kontynuowany jest, wypracowany podczas ssania piersi, naturalny sposób pobierania pokarmu, a ponadto dziecko podczas picia trenuje mięśnie twarzy, szczęki i języka. No dobrze, zgadzam się na te warunki i zamawiam żółty –żeby pasował do pszczółki.

Najwięcej zastanowienia miałam nad łyżeczką. Według wytycznych powinna być twarda i prosta. Szukając odpowiedniej natknęłam się na hit z Ameryki. Normalnie bym to ominęła, ale jako, że jestem lekko walnięta na punkcie jedzenia uznałam, że to łyżeczka jest kluczowym elementem zakupów oraz karmienia. Spuni, bo taka jej nazwa, jest prosta i twarda – wszystko się więc zgadza. Do tego polecana jest przez logopedów, bo poprzez jej budowę zachęca dziecko do zassania i połknięcia pokarmu. Jak czytam dalej „łyżeczka Spuni przyspieszy i ułatwi naukę karmienia, a także będzie sprzyjać wypracowaniu prawidłowej techniki karmienia. Sposób podawania pokarmu ma znaczący wpływ na właściwy rozwój mowy u dziecka.” Czyli łyżeczka pomoże mi karmić, a do tego zadba o prawidłowy rozwój mowy mojej córki. No nieźle, chwyciło mnie to. Prawidłowa technika karmienia to poziome włożenie pokarmu do ust i lekkie dociśnięcie łyżeczki środka języka, a następnie powolne wysunięcie jej z buzi. Z pomocą Spuni wszystko dzieje się niemal automatycznie. Tak przynajmniej twierdzą.

Cena odpowiednia do zasług – około 69 złotych za dwie. Co tu robić, myślę sobie, na pewno trzeba sprawdzić opinie czy to warto. Okazuje się, że opinii jak na lekarstwo – zaledwie kilka. No kurcze, czy nikt tego nie używa czy o co chodzi? U sprzedawców wszędzie ten sam przeklejony opis.

Jako, że w życiu nie boję niczego tak jak ukrytych po kątach w ciemności upiorów, postanowiłam zaryzykować i zamówiłam te magiczne łyżeczki. Przyszły i jedyne, co mogę o nich na razie powiedzieć to, że są zapakowane w plastikowe pudełko/futerał i wygląda to bardzo porządnie. Czekają mnie jeszcze ostatnie zamówienia, a potem zostaną bieżące zakupy w gospodarstwie ekologicznym w pobliskim mieście. Szczęście małomiasteczkowego życia! Niech wielkomiastowi zazdroszczą.

Czekam z niecierpliwością na ukończenie sześciu miesięcy mojej córeczki, a potem zrobię z niej mojego małego Master Chefa! 😉

#dieta #doidy #spuni #skipHop #zakupy #sassy #łyżeczka

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *