Błąd, na który nie możesz sobie pozwolić. Rzecz o bezpieczeństwie dziecka w podróży.

Błąd, na który nie możesz sobie pozwolić. Rzecz o bezpieczeństwie dziecka w podróży.

Chciałabym żyć w idealnym świecie. Takim, w którym wszyscy przestrzegają prawa, kierują się powszechnie przyjętymi zasadami moralnymi. Piłeś, nie jedź. Zwolnij. Zachowaj szczególną ostrożność.

Jak jednak pewnie już zauważyłyście, nie ma czegoś takiego jak idealny świat, a i ten, który wyobrażamy sobie jako taki we własnej głowie będzie różnił się od mojego. Oznacza to tylko jedno – musimy się dostosować do tego, co jest i jak jest. Zwłaszcza, jeśli chodzi o bezpieczeństwo naszych dzieci, bo przecież jako rodzice to my jesteśmy przede wszystkim za nie odpowiedzialni.

Fajnie jest ruszyć gdzieś na spacer albo po prostu w nieznane. Wsiąść do samochodu, może nie byle jakiego, ale naszego i nie dbając o bagaż i bilet patrzeć jak wszystko zostaje w tyle. Zanim to jednak zrobimy, upewnijmy się, że zrobiliśmy wszystko, aby z tej podróży wrócić cało. Do tego zadania potrzebujemy pasów bezpieczeństwa. Są przytwierdzone w samochodzie po lewej lub prawej stronie fotela. Mega prosta sprawa. Czy jednak na pewno?

Ja wiem jak to jest i jak to się mówi i słyszy, kiedy robimy sobie wymówki, bo przecież “jedziemy blisko”, bo “w naszym mieście nie ma wypadków”, bo “przecież będę uważać i jechać spokojnie”. Mhm. Tak, może Ty tak, ale są obok nas również takie istoty ziemskie jak – inni uczestnicy ruchu drogowego.

Być może Pan Gienek, sympatyczny na co dzień i bardzo inteligentny postanowił podjechać na szybko do Paczkomatu, bo mu żona marudzi nad uchem, że przyszły te koce świąteczne na kanapę i ona chce je położyć teraz i zaraz i już. Wypił już dwa piwa, bo zmęczony po robocie wrócił, ale już jej podjedzie po tę paczkę, bo przecież żyć mu nie da.

Albo Pani Jadzia, która przez dwie noce ostatnie nie spała, bo jej dziecko miało kolkę, a drugie było chore i gdy się tylko położyła już musiała wstawać. Musi jechać wykupić recepty, a mąż dopiero wrócił po nocce i ona leci teraz szybko, bo dzieci się zaraz obudzą, a on sobie przecież tak sam nie poradzi z nimi.

I wsiadają oboje do auta. Pan Gienek po dwóch piwach, a Pani Jadzia wyczerpana psychicznie i fizycznie. Brzmi znajomo? Ile razy słyszałaś takie historie? 90% osób zbagatelizuje to zachowanie nie widząc w tym nic niestosownego. E tam. Pff. Bez przesady.

A prawda jest taka, że zarówno Gienek, jak i Jadzia mogą przywalić w Twoje auto nawet nie wiesz kiedy. A bo ktoś się zagapi, a ktoś się zamyśli, a bo przymknie oczy tylko na chwilkę – to nie ma znaczenia. Znaczenie ma to, czy Twoje dziecko było bezpiecznie przypięte pasami do fotelika. Czy zadbałaś o to, że kiedy komuś zabraknie rozumu Ty wykażesz się swoim? Dlaczego podnoszę takie larum?

Często i my tylko gdzieś podjeżdżamy, a nasze dzieci nie lubią jak się je rozbiera, aby potem zaraz ubrać. Zbędne manewry, zbyt duże ryzyko płaczu albo samochód zimny. I co w takim wypadku jest najprostszym rozwiązaniem? Zapięcie pasów bezpieczeństwa na kurtkę lub kombinezon. A co jest najgorszym rozwiązaniem? Zapięcie pasów bezpieczeństwa na kurtkę lub kombinezon.

Kurtka zimowa/ kombinezon są grube – pomiędzy zapięciem pasów na kurtkę lub bez niej możemy osiągnąć 5, a nawet 15 centymetrową lukę. Przy nagłym hamowaniu lub uderzeniu ryzykujemy, że nasze dziecko wypadnie z fotelika. Nie wierzycie? Zobaczcie na tym filmie jak to wygląda w praktyce.

A wydaje się, że przecież ciasno zapięte są te pasy na kurtkę, że nie ma jak się wysmyknąć. A jednak!
Na tym filmie pokazana jest różnica w centymetrach pomiędzy pasami zapiętymi na kurtkę, a bez niej. Jesteście ciekawe ile wyniosła? Tutaj wszystko jest pokazane:

Myślę, że komfortowym rozwiązaniem zarówno dla rodzica, jak i dla dziecka będzie zastosowanie śpiworka do fotelika samochodowego. Dzięki temu unikniemy zbędnego rozbierania dziecka w aucie, jednocześnie zachowując wszystkie zasady bezpieczeństwa. W domu wsadzamy dzidzię w śpiwór, idziemy w ciepłym odkryciu do auta i już nie ma znaczenia czy jest ono nagrzane czy nie. Kiedy temperatura w samochodzie się podniesie możemy z łatwością rozpiąć śpiworek, a dziecko będzie kontynuowało podróż w komforcie i co najważniejsze – bezpiecznie!

Zróbmy z tego schemat podróży. Jeśli z jakichś względów tego śpiworka nie chcesz używać, zdejmij kurtkę dziecku (tyczy się to każdego bardziej puchowego okrycia wierzchniego). Po kilku razach przywyknie, że jest to stały element podróży, tak jak mycie rąk po przyjściu do domu lub szczotkowanie zębów przed snem. Włączajmy do życia dobre praktyki. To niewiele w porównaniu do tego, jakie mogą być konsekwencje nagłego hamowania lub uderzenia, nie mówiąc o poważniejszych wypadkach. Zastanów się zanim ruszycie samochodem czy zrobiłaś wszystko, aby Twoje dziecko dotarło bezpiecznie z miejsca na miejsce. Nie ma nic bardziej cennego niż życie.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *